1GBP 4,76PLN 1EUR 3,94PLN
| Loteryjna ściema |
| 09.01.2010 | Autor: Anna Jaskuła |
|
Wieczorem oglądam film przerwany reklamą wiarygodnie brzmiącej loterii, gdzie do wygrania jest niezła sumka 50000 zł. Niestety w tym właśnie momencie obudziła się moja głupia i naiwna strona natury. Uwiedziona wyobrażeniem posiadania tej gotówki wysyłam według regulaminu jednego, pustego i do tego jeszcze darmowego SMS na numer 8043.
W ekspresowym tempie dostaje odpowiedź, a raczej zaproszenie do udziału w konkursie, chociaż myślałam, że ten jeden SMS jest już gwarancją uczestnictwa w loterii. Brzmi on dokładnie tak „Właściciel numeru… proszony o wysłanie pustego SMS na 74500. Komisja przyznała specjalne szanse. Gratulujemy (koszt SMS 4,88 zł). Na wysłanie darmowej wiadomości mogłam sobie pozwolić, ale 4,88 zł za jednego, SMS to dosyć sporo, więc rezygnuje, ale druga strona wcale nie ma zamiaru i za cztery godziny dostaje następnego SMS, z którego dowiaduje się, że organizator gwarantuje mi wypłacić 10.000 zł., jeśli wyślę SMS (4,88 zł) i zostanę wylosowana. Uśmiecham się ironicznie na zastosowany chwyt językowy. Pewnie, jeśli mnie wylosują to wygram. Czekam. Dostaję następną obiecującą wiadomość, że nie dostali potwierdzenia od potencjalnego zwycięzcy, czyli mnie i czekają tylko 35 min. Nadal nie daje się skusić i uparcie milczę. Do czasu, kiedy czytam w swoim telefonie taki tekst „Pilne. Pieniądze przygotowane do odbioru. Kwota to 50.000. Szanse przyznane. Czekamy na jednego pustego SMS” Nie zastanawiam się w ogóle, co oznacza „szanse przyznane”. Po prostu omijam ten fragment i wysyłam SMS, którego koszt wynosi oczywiście 4,88 zł i po chwili wszystko staje się jasne. Po prostu przyznano mi premię 950 pkt, ale czeka mnie jeszcze jedna premia 1400 i aby ją odebrać należy jak zwykle wysłać SMS. Milczę i oni też milczą aż do następnego dnia. Czytam „decyzja o przekazaniu 5000 zł czeka na podpis. Proszę wysłać SMS na 74500.Masz 17 minut Po uprawnienia”. Nie rozumiem, co oznaczają ostatnie dwa słowa i tym razem nie odpowiadam. Ale druga strona prowadzi ze mną dalej tę dziwną grę, w której to ja zawsze przegrywam. Następnie czytam „Szczęście uśmiechnęło się do Ciebie. Wyślij SMS. No i wysłałam, chociaż nie napisali, że cokolwiek wygrałam. I czego się dowiaduje, że jeszcze jeden pusty SMS gwarantuje mi 1500 szans. Masz ich 1950. Śpiesz się”. W tym momencie moja cierpliwość została wyczerpana, a gorycz sięgnęła zenitu i następny SMS czytam już kilka razy, a tutaj wymarzony tekst, że wygrałam 1000 złotych losów. Nieuważny odbiorca odczyta to jako wygraną gotówkę, a to tylko złote losy, które zwiększają gwarancję wygranej. Gratulacje dla organizatorów loterii, którzy potrafią, tak pokierować grą, że uczestnik mimo straconej szansy dalej wierzy w złudzenia, magiczny świat i zapomina o zasadzie, że nie ma nic za darmo. Żeby wygrać należy tracić i tracić, biegać, co chwilę po kartę doładowującą lub przygotować swój portfel do uiszczenia należności za abonament. Rewelacyjny pomysł na biznes, a ja swoją głupotą powiększyłam ich dochody o 9,76 zł, a zostały mi tylko zapchana skrzynka odbiorcza 11 – stoma niepotrzebnymi SMS. Dwa ostatnie są takiej treści „Tu komisja nagród pieniężnych wzywamy posiadacza numeru do wysłania …SMS. Dotyczy nagrody 10.000. Pilne (4,88). „ Jeśli odpowiesz na tego SMS, na pewno się będziesz cieszyć. Nie proszą, nie informują tylko wzywają. Nie odpowiadam, ponieważ nie cieszą mnie następne przyznane szanse, złote losy, czy premie. Przed chwilą usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Czytam „…Przygotowaliśmy pieniądze dla zwycięzcy. Czekamy…Teraz wiem, że zwycięzcą mogę nie być ja, przecież nie zaznaczyli, że wygrałam. To był już 12-sty SMS i nie wiem, jak skończyć tą piramidę fałszywej gry, którą ja sama zdecydowałam się rozpocząć. |
|