1GBP 4,80PLN 1EUR 3,94PLN
| Ożywienie na rynku nieruchomości!? |
| 26.11.2009 | Autor: Dawid Starczewski |
|
Niedawno prasa podała informacje o pierwszych wzrostach cen na rynku nieruchomości. Nie koniecznie pisali jakie są tego przyczyny więc zdecydowałem się przeanalizować ten problem. Rynek nieruchomości jest bardzo zróżnicowany. Inaczej zachowuje się na południu Anglii, która jest zamożniejsza i kryzys ich tak nie dotknął(Birmingham na południu jest może wyjątkiem). Północ Anglii widziała większe spadki, większy też wzrost bezrobocia. W całej Anglii bezrobocia wynosi 2,5 miliona ludzi i najprawdopodobniej ta liczba dalej będzie wzrastać. Nie odnotowano w tym roku podwyżek płac. W wielu zakładach zrezygnowano z podwyżek pensji, nawet względem inflacji. Wszyscy raczej żyją obawami przed recesją, a ceny nieruchomości zostały w przeciągu ostatnich 10 lat tak wywindowane w górę, że mało kogo stać jest na kupno domu. Jakim cudem więc mamy do czynienia ze wzrostem cen nieruchomości? W takiej sytuacji ceny powinny raczej spadać. Niestety Nationwide – monitorujący rynek nieruchomości w Anglii ogłosił stabilizację cen na rynku, a w niektórych rejonach powrót do trendów wzrostowych nawet o 2%. Jakim cudem? Na jak długo? Natychmiastowa odpowiedź analityków rynku nieruchomości to niska podaż. Właściciele nie są zainteresowani sprzedawaniem nieruchomości ze stratą i wolą poczekać aż ceny ponownie będą rosły. Dodatkowo banki są bardziej restrykcyjne i niechętnie udzielają pożyczek mieszkaniowych na 100% wartości. Są też bardziej skrupulatni w sprawdzaniu przychodów rodzinnych. Banki nie będą już udzielać ryzykownych kredytów takich jak to zwykły robić jeszcze trzy czy dwa lata temu. W dość dziwny sposób ograniczają podaż i wpływają na wzrost cen nieruchomości. Dodatkowo nie gonią jeszcze zalegających z płatnościami, pewnie dzięki różnego rodzaju ubezpieczeniom, które niedługo zaczną wygasać, gdyż w większości miały pokryć płatności przez rok. Banki też nie chcą publikować kolejnych złych długów, toteż nie przejmują tylu nieruchomości jak przy recesji z początku lat 90tych. To oczywiście blokuje kolejne źródło nieruchomości czyli domy z aukcji. Dodatkowo doliczmy bogatych inwestorów takich jak rosyjscy oligarchowie, bogaci obcokrajowcy i wypełnione pieniędzmi kufry arabskich funduszy inwestycyjnych, które korzystają ze spadków cen, niekiedy nawet o 40% w porównaniu z rokiem 2007. Zaniżona wartość, słabnący funt i atrakcyjny rynek nieruchomości to doskonały magnes i bezpośredni czynnik wzrostu cen, jaki obserwujemy. Znajdą się też inwestorzy, którzy odchodzą od trzymania oszczędności w banku bo oprocentowania są za niskie, giełdy też nie wróżą nic dobrego. W takiej sytuacji pozostaje im rynek nieruchomości. Na obecna chwilę średnie oprocentowanie pożyczek mieszkaniowych wynosi 5.13 % przy bazowej stopie procentowej 0,5% nadal jest wysokie, a średni wkład własny to 25% wartości nieruchomości. W tym roku skończy się opłata stemplowa na nieruchomości o wartości do 175 tysięcy funtów i prawdopodobnie podwyższony zostanie VAT. Obserwujemy też ponowny wzrost inflacji związany z rosnącym popytam na surowce w Chinach, co dodatkowo przyczyni się do dalszej presji inflacyjnej. Spodziewałbym się kontynuacji wzrostu bezrobocia w następnych miesiącach, w tym w sektorze publicznym w którym do tej pory nie było jeszcze zwolnień, a wysoki deficyt w finansach publicznych nie może rosnąć w nieskończoność. Wszyscy ekonomiści są przekonani ze czekają nas jeszcze trudne miesiące, ale w ubiegłym roku nikt nie przewidział nadchodzącego kryzysu, więc pewnie i teraz nie można do końca być pewnym. |
|