1GBP 4,80PLN 1EUR 3,94PLN
| Ideał w prasie kobiecej |
| 29.10.2009 | Autor: Anna Jaskuła |
|
Jaka powinna być współczesna kobieta? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w jakimkolwiek piśmie kobiecym, które weźmiemy do ręki, co nie znaczy, że należy te wskazówki traktować poważnie, ponieważ pełno tam absurdów.
Z każdej okładki patrzy na nas szczęśliwa, piękna, młoda, wypoczęta, zadbana kobieta w wieku 20 – 50 lat. Niezależna, zdolna, ambitna, idealna, pracownica, idealna matka, idealna żona, idealna córka, przeurocza kochanka. To chyba za dużo jak na jedną osobę. Z jednego stereotypu jesteśmy wtłaczani w drugi. Każdy chce być idealny, pożądany, mądry, wyjątkowy, ale nie jest i czuje, że jest mu daleko do ideału, który prezentuje prasa kobieca. Zasiadam, więc w wygodnym fotelu i zaczynam czytać. Pierwsze strony zawierają wskazówki jak pielęgnować biust, żeby był piękny i jędrny. No cóż należ y przede wszystkim wykonywać dużo odpowiednich ćwiczeń i wcierać w nie dziwne nowości kosmetyczne, których ceny powodują ból głowy. A jeśli to wszystko nic nie pomaga, należy udać się do chirurga plastycznego, później do banku po kredyt, ale o tym już nie wspomniano i poddać się zabiegowi w zależności od potrzeb. Może to być powiększanie, pomniejszanie, korekta, kształtu, czy wyrównanie asymetrii. Kolejne strony to totalny popis stylistek, które zwyczajne kobiety zmieniły w księżniczki. Tylko, że księżniczką nie można być przez całe życie. Najbardziej dziwni mnie, kiedy pojawiają się tytuły „Schudnij bez efektu jojo” i cała lista niskokalorycznych dań, a kolejne temat to artykuł psychologa, jak zaakceptować siebie. W końcu nie wiem, czy mam zaakceptować swój nowy wizerunek lżejszy o kilka kilogramów, czy polubić siebie, wtedy, kiedy poniosę klęskę w zrzuceniu wagi, a może mam zaakceptować swój mały biust, lub moje zdeformowane piersi po nieudanym zabiegu. Dowiaduje się jeszcze jak zadowolić mężczyznę w łóżku, jak dbać o niego, żeby nie zagłaskać go na śmierć, jak pozbierać się po bolesnym rozstaniu, jak pozbyć się natrętnej teściowej, jak smacznie gotować, jak znaleźć dobrze płatną posadę. Kiedy udało by mi się z pozytywnym efektem skorzystać z tych rad byłabym idealną kobietą. Kobiety nie muszą być jednak takie cudowne. Mają prawo się bać, płakać, popełniać błędy, mieć na sobie rozciągnięty sweter, niedoskonałą fryzurę, za duży nos, za duże piersi i za dużo kilogramów na sobie. Mają prawo być niedoskonałe, ale nie chcą być takie, ponieważ to znaczy inna – gorsza. Dążą do bycia takimi, jakimi chce ich zobaczyć świat. To nie jest łatwa sprawa. Mogą być przebojowe, ale nigdy nie będą wiecznie uśmiechnięte. Wydaje się, że te wymagania stawiane kobietom są za wysokie, ale ich to nie zniechęca. Zakompleksione dążą do doskonałości, ale próba osiągnięcia takiego celu nie zawsze kończy się dobrze. Przykładem są anoreksję, bulimie, depresje, alkoholizm. Takie idealne kobiety są tylko w kolorowej prasie i telewizji. Obok nas są przecież dziewczyny, które z trudem borykają się z gromadką rozkrzyczanych dzieci, przypalają obiad, bo właśnie teściowa poprosiła ich o pomoc, wieczorami ocierają łzy, ponieważ mąż upojony piwem coś tylko odburknął i zasnął w starym fotelu. Trudno wtedy skorzystać z rad zawartych w piśmie. Piękne, kolorowe magazyny uwodzą nas wyobrażeniem innego świata. I dobrze. Dążenie do udoskonalenia siebie jako kobiety nie jest złe, a nawet jest rozwijające. Nie wolno jednak pozwolić, aby to pragnienie zniszczyło poczucie własnej wartości i zburzyło nas dotychczasowy świat nie dając nic w zamian. |
|